Hmm, dawno mnie tu nie było.. dawno nie pisałam.. niektórzy zastanawiają się, co się stało:) a dzieje się rzeczywiście sporo:)
Jedną z przyczyn, dla której zatrzymałam się w pisaniu, stanowili … spamerzy… Zaatakowali mnie (i dalej to robią…).. Ja – w swej naiwności i ufności do świata – długo nie mogłam w to uwierzyć.. Początkowo akceptowałam każdy komentarz. Cieszyłam się, że są takie pozytywne i że moje wpisy krążą po całym świecie, bo większość komentarzy dostawałam w języku angielskim. W którymś momencie zaczęłam czuć, że coś jest nie tak, bo wiele z tych komentarzy było podobnych do siebie. Dziwiłam się, o co chodzi, ale nie wpadłam na to, że to spamerzy.. Dopiero koleżanka mi to uzmysłowiła i jeszcze prosiłam, by mi podała argumenty ku temu, bo w głowie mi się nie mieściły takie praktyki.. No i to, co napisała, zdjęło mi zasłonę z oczu..
To było przykre i na długo zahamowało moją chęć dzielenia się swoimi przemyśleniami.. Teraz nie czytam tych komentarzy – ileś czeka w kolejce, by je sprawdzić, czy nie są spamem, jednak już mnie nie cieszą, jak dawniej.. Nie rozumiem takich praktyk, by wysyłać z automatu a la pozytywny komentarz tylko po to, by być wyżej w pozycjonowaniu.. To nie mój świat. Nie piszę się na coś takiego i głośno mówię temu NIE! I na tyle zostawię ten temat.
Druga przyczyna mego długiego milczenia to to, iż zmieniam całkowicie moje życie. Tak jak pisałam w jednym z wpisów zainspirowałam się Timem Ferrisem i postanowiłam realizować podróże, o których ciągle marzę. Jestem na etapie, gdzie nie mogę sobie pozwolić na samo podróżowanie – brak funduszy, a dokładniej osłony finansowej i dochodu pasywnego, by móc bez żadnych konsekwencji wyjechać gdzieś na dłużej. Jednak postanowiłam, że to mnie nie powstrzyma – już dość pewnym wymówkom. Czas na realizowanie, a nie gadanie. Postanowiłam wynająć swoje mieszkanie, które też było jedną z przyczyn trzymania się jednego miejsca. Bo jak można zostawić czy wynająć mieszkanie, w którym się mieszka!? A jednak można:) Dałam ogłoszenie i nie czekając na najemcę po prostu zaczęłam pakować swój dobytek, który zgromadziłam. A było tego sporo… Piszę w czasie przeszłym, bo sporo tego wydałam czy wyprzedałam za złotówkę lub co łaska:) Od razu pojawiła się upragniona przestrzeń! Wyobraźcie sobie – mieszkacie we własnym mieszkaniu, a cały wasz dobytek mieści się w małej komórce:) Rewelacja!! Dalej nie mam najemcy, wszystkie moje rzeczy są w kartonach – jestem gotowa w każdym momencie opuścić moje mieszkanie, gdy pojawi się osoba, z którą będę gotowa podpisać umowę najmu:) Początkowo czekałam na tego najemcę i wtedy chciałam podjąć dalsze ruchy, czyli gdzie i co dalej? Bo jednocześnie postanowiłam pozamykać wszystkie moje projekty i zacząć coś zupełnie nowego. Tyle, że nie wiedziałam co konkretnie. Chcę szerzyć miłość i pozytywną energię oraz być dla ludzi inspiracją, by realizowali swoje marzenia, podążali za sobą. Byłam (jestem i będę;) trenerem rozwoju potencjału osobistego, jakkolwiek moje własne projekty na tę chwilę nie przynosiły takich profitów, jakich potrzebowałam. Pojawiła się u mnie potrzeba współpracy z ludźmi, pracy w zespole, robienia czegoś wartościowego na rzecz innych ludzi razem, a nie samotnie, jak do tej pory. Chcę też poukładać sobie moje pomysły – mam ich sporo, wręcz za dużo, a ja – w gorącej wodzie kąpana – od razu chciałam wszystkie realizować, co nie do końca jest dobrym pomysłem.. Potrzebuję na jakiś czas odłożyć swoje pomysły na półkę i do nich dojrzeć. Poza tym puściłam ego i jego dumę i już nie potrzebuję być TRENEREM i realizować SWOJE pomysły. Mam ochotę służyć ludziom, pomagać im w ich pomysłach, dać swoją energię i miłość, realizować coś wartościowego z kimś, nie sama. I nie muszą to być WIELKIE pomysły. Robiąc zwykłe rzeczy, służąc na co dzień ludziom mogę im dać odczuć więcej miłości niż gadając i pusząc się swoją rolą trenera czy kogo tam jeszcze.. I tak otworzyłam się na wszystko:) Zaczynam nowe życie. Wczoraj podjęłam decyzję, iż okolicach następnego weekendu jadę na około miesiąc do Raciborza. Tam stacjonuje inspirujący, młody przedsiębiorca, z którym zdecydowałam się na współpracę:) Na razie mam sporo do nauki, masę rzeczy na wykończenie przed wyjazdem (tym bardziej, że potem planuję pracować podróżując po Polsce, a nie siedzieć na miejscu w Poznaniu), kilka pożegnań, ileś rzeczy do załatwienia, choćby wynajęcie pokoju w Raciborzu. Nie wiem, jak dalej się potoczy moje życie, w końcu jednak czuję, że podejmuję decyzje i je realizuję, a nie kręcę się w kółko:)
Cudowności na ten i każdy inny wspaniały dzień:)))
